środa, 20 listopada 2013

spotkanie z twórczością pani Moniki Szwaji :)

Lubię książki Pani Moniki - pisze tak lekko i przyjemnie! Jej powieści mnie odprężają i bawią. Mam jednak wrażenie, że dla autorki czas zatrzymał się w momencie, kiedy sama przeżywała historie podobne do opisywanych. Czytając jej powieści mam wrażenie, jakby były stylizowane na... bo ja wiem? dobra lata 80 ? po kilku książkach jej autorstwa, które przeczytałam do tej pory - to  każdą kolejną biorę w ciemno. I tak w bibliotece trafiłam na "Dom na klifie " - nie czytałam opisu na okładce i zabrałam się za lekturę - "połknęłam" ja przez dwa popołudnia.

"Dom na klifie" to ciekawa i wartościowa książka, która pod przykrywką lekkiej powiastki dla kobiet porusza trudny temat domów dziecka i ich mieszkańców.

Kto spodziewa się prostej historii miłosnej, może się srodze zawieść. I dobrze :) W tym na pozór przeciętnym babskim czytadle autorka przemyca wiele istotnych treści. Pokazuje codzienność wychowanków domu dziecka w sposób prawdziwy, a jednocześnie bez epatowania zbędną brutalnością. Pokazuje prawdę o sytuacji tych dzieci, które przecież bardzo rzadko są sierotami. Zazwyczaj mają rodziców, którzy jednak nie mogą, nie są w stanie lub jeszcze częściej nie chcą zajmować się swoimi dziećmi. Autorka rozprawia się również z tzw. dobroczynnością.

Wielkie brawa dla Pani Moniki za dokładną relację ze starań bohaterów, którzy podjęli się pięknego, ale też bardzo trudnego zadania - stworzenia rodzinnego domu dziecka.

Główna bohaterka, Zosia Czerwonka, to taka swojska Bridget Jones, zakompleksiona trzydziestolatka, która wzdycha do swojego przystojnego Darcy'ego - Adama. Ale nasza Zosia ma wielką przewagę nad Bridget w postaci szlachetnego marzenia, którego realizacja okaże się drogą przez mękę, ale tym bardziej chwała jej za to. Zosia i Adam razem stworzyli związek, ale nie związek jakich wiele - oparty na miłości, pożądaniu, lecz praktyczny związek, potrzebny, aby założyć rodzinny dom dziecka... Ich zmagania, radości i cała masa kłopotów, jakie napotykają po drodze, przedstawione są w dowcipnym stylu, jaki cechuje całą książkę, jednak miejscami śmiech czytelnika bywa śmiechem przez łzy.

Przeczytajcie tą nietuzinkową historię ,jakże realną i wzruszającą. Autorce udało się połączyć swój niepowtarzalny i pełny humoru styl z niełatwą tematyką i prozą życia. Książka warta polecenia, nie nudzi, ma głębszą treść, bo nie jest to takie typowe babskie czytało.Lektura tej powieści sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać, czy dałabym radę podjąć się takiego wyzwania, jakiego podjęli się Zosia i Adam...
Dom na klifie .... czy to ten ?
P.S. I jeszcze jedno - fascynuje mnie, że prawie wszystkie powieści tej autorki są gdzieś ze sobą powiązane. Mimo, że każdą można czytać oddzielnie, niezależnie od reszty to jednak da radę odnaleźć pewnego rodzaju ciąg czasowo - fabularny. Wielkie brawa za taką umiejętność!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz