Przyznam się szczerze, że dawno się tak nie ubawiłam podczas czytania jakiejkolwiek książki!
Nad „Żoną_22” spędziłam dwa dni, bo oderwanie się od niej było rzeczą niemożliwą i choć książka do najcieńszych nie należy oraz napisana jest stosunkowo małym drukiem, to czyta się ją w bardzo szybkim tempie.
Nawet nie czułam, jak upływał mi czas, bo gdy raz się w nią wgryzłam, później już nie mogłam się oderwać.
Żona_22 to pseudonim, jaki zostaje nadany Alice Buckle przez Ośrodek Badań Netherfield. Wyraża ona bowiem zgodę, na wzięcie udziału w badaniu, które ma na celu analizę małżeństw w XXI wieku. Każda z badanych osób zostaje przypisana do „osobistego” asystenta, który odpowiedzialny jest za przeprowadzenie badania, głównie poprzez wysyłanie drogą mailową pytań, dotyczących różnych aspektów małżeństwa. Żonie_22 przypada w udziale Asystent_101. Przyznam szczerze, że najbardziej fascynującą rzeczą w tej książce była dla mnie właśnie relacja pomiędzy Alice a Asystentem_101. Nie mogłam się doczekać, aż autorka wyjawi, kim on jest i do jakiego etapu ten z pozoru niewinny flirt zabrnie. Podobały mi się rozmowy między tą dwójką, nie tylko z tego powodu, że ukazane zostały w bardzo ciekawej formie (maile lub rozmowa na czacie), ale również przez to, jak szczere się wydawały i jak wiele emocji przelewali w nie bohaterowie.
W dobie Internetu i portali społecznościowych wiele ludzi zapomina, jak istotną rzeczą jest spędzanie czasu z rodziną i najbliższymi osobami, cieszenie się ich obecnością i rozmawianie o tym, co nas martwi. Autorka nie pisze wprost, jak wiele ludzi przepada i chowa się w tym internetowym świecie, a subtelnie porusza ten problem, dzięki czemu każdy czytelnik może spojrzeć na niego na swój własny sposób. Główna bohaterka tej książki wydaje się być wręcz uzależniona od Internetu, prawie w każdej możliwej chwili sprawdza Facebooka, a po kilkudniowej wycieczce z rodziną myśli o tym, żeby jak najszybciej wziąć telefon w ręce i sprawdzić, co nowego pojawiło się na jej profilu. Znajomy obrazek, prawda? Jest to powieść o sporej dawce humoru , perypetiach rodziny jednak z przesłaniem, że model tradycyjnej rodziny uległ zmianom z chwilą wkroczenia Internetu, uzależnia od portali społecznościowych. Nie potrafimy szczerze i bezpośrednio rozwiązywać swoich problemów, omawiamy je publicznie wymieniając się postami na Facebooku.
Smutne jest to, jak ukazane zostają relacje międzyludzkie w tej kolejnej pozycji na liście „babskich czytadeł”. Zastanawia mnie jednakże, czy sama autorka pochwala taki stan rzeczy, czy wręcz przeciwnie - celowo podkreśla ważność wirtualnego świata i degradację życia „w realu”, aby uzmysłowić czytelnikowi, że taki stan rzeczy bynajmniej nie jest dobry. Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Niekiedy ma się wrażenie, że autorka podśmiewa się lekko z tych facebookowych natręctw swojej bohaterki, kiedy indziej jednak wydaje się, że mimo wszystko hołubi ona Internet i wystawia mu jak najlepsze świadectwo. Takie z czerwonym paskiem. Zadań. Mimo wszystko bardzo trafnie zostaje ukazane życie współczesnych ludzi. Z ich brakiem czasu na rozmowę w cztery oczy i marnowaniem czasu na wpisywanie w Google własnego nazwiska. Z ich manią dzielenia się na forum z setką (czasem niemal obcych sobie) ludzi informacjami, które - bądźmy szczerzy - mało kogo obchodzą. Że właśnie w tej chwili boli nas głowa, że wczoraj byliśmy na świetnej imprezie, że jutro pieczemy ciasto, a dzisiaj piecze nas gardło...Tak, smutny obraz e-społeczeństwa udał się Malenie Gideon całkiem nieźle.
Uważam, że "Żona_22" to doskonała powieść dla kobiet w każdym wieku, która w pozornie tylko lekkiej treści niesie w sobie wiele mądrości i życiowych prawd. Książka rozbawiła mnie, wzruszyła i nie ukrywam, że dała mi do myślenia na temat trwania przy ślubnym partnerze. Czyta się ją bardzo szybko, lekko i przyjemnie. To wcale nie taka głupia książka,jeśli dostrzeże się jej sens. To w jakimś stopniu może odzwierciedlać historie każdego z nas. Za każdym razem,gdy dzielimy się swoimi spostrzeżeniami przez internet zapominamy czym jest kontakt bezpośredni. I te wymówki,że przecież nie ma czasu by gdzieś jechać, spotkać się osobiście a czas na to by "odwiedzać" w internecie jest przecież zawsze;)
Mnie bardzo się podobała zatem zachęcam do lektury :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz