To było bardzo udane popołudnie. M wrócił wreszcie i od razu stwierdził że przydałoby się coś słodkiego do pogryzienia, a więc na szybko postanowiłam zrobić moje ulubione ciasteczka z dzieciństwa, które zawsze kręcił nam je tata na maszynce do mielenia mięsa, a że ja mam maszynkę do mielenia tylko że elektryczną - to szybko poszło :-)
A oto przepis:
60 dag mąki szadkowskiej, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 2 małe cukry waniliowe, 20 dag cukru pudru, 30 dag margaryny, 1 żółtko, 2 jajka.
Wszystko po kolej dodajemy do siebie - czyli mąką + proszek do pieczenia + margaryna +jajka + żółtko + cukier puder+ cukier waniliowy a następnie gnieciemy i podsypujemy mąką. Wkładamy do zamrażalnika na 1h. Potem robimy takie długie grube węże z ciasta i wkładamy je do maszynki - ustawiamy odpowiednią końcówkę na ciasteczka i jak już wyskakują z maszynki - odrywamy i układamy na pergaminie na blasze, można je łączyć w różne kształty, np. serduszka, czy ślimaki. Pieczemy 15 minut każdą blachę w 180 stopniach. Blach jest kilka. Po ostygnięciu ciasteczek można zanurzać je w polewie czekoladowej i posypać kulkami cukrowymi.
.... i już gotowe do chrupania. A ile było radości z ich chrupania przez mojego Kacpra - w niedzielę nawet śniadania nie zjadł - bo od rana ciastka z mlekiem tylko wcinał aż miło !!! Choć pewnie niedługo znów dentystę odwiedzimy - co by zęby porządnie odkurzył z bakterii :-) po słodkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz