powinnam dostać klapsa ... za opóźnienia :-) ale mam usprawiedliwienie - niestety cierpię na brak internetu w domu :-( w czwartek ma być serwis - więc może naprawią ku uciesze wszystkich domowników. Co porabiałam ostatnimi czasy - a więc sporo się działo - był niedzielny wypad do Arkadii - miało być cicho spokojnie - a tu zaskoczenie ludzi co niemiara, różnych narodowości nawet, no autostrada A2 robi swoje z Warszawy to śmigać można - spotkaliśmy nawet Kryszaka - nawet raz nie zażartował, a już samym wyglądem nas rozśmieszył - błoto było niesamowite na parkingu, a on wyskakuje z jeepa w białych trepach i skarpetach - już na wstępie robi furorę, wszyscy się za nim oglądali - jakby jaki maharadzża był. Powiem, krótko poza tłumem ludzi, wypoczynek był super, dużo rzucania się kolorowymi liśćmi i nazbieranych kasztanów. Zdjęcie wkrótce.Po odpoczynku należał się smaczny podwieczorek - a wiec smakowaliśmy jabłecznika z cytrynową galaretką. Jak zawsze udany biszkopt: do piany z 6 białek dodać 1 szkl. cukru, dalej miksować dodać 6 żółtek, miksować, dodać przesiane przez sitko 2 szklanki mąki tortowej i 1 czubatą łyżeczkę proszku do pieczenia. Piec na dużej blaszce 25 minut - 180 stopni piekarnik. Po upieczeniu kroimy biszkopt na pół. Wcześniej przed robieniem biszkopta należy skroić w ćwiartki jabłka, tyle żeby było 3/4 5 litrowego garnka - dusimy z 1 szkl. cukru, potem jak zmiękną - należy je roztrzepać trzepaczką do ziemniaków. Po ostudzeniu jabłek wlewamy do nich 300 ml galaretki cytrynowej (2 paczki rozpuszczone w 300 ml) mieszamy. Taką masę jabłkową wylewamy na biszkopt, przykrywamy drugą częścią, ja wierzch pudruję, ale można tez polać lukrem. I do lodówki na 4 godz. I w tak prosty sposób mamy pyszny jabłecznik.
 |
JABŁECZNIK - pycha !
|
Moja mama na mój pierwszy jabłecznik - zapytała -
z której to cukierni ??? spytałam ja - mamo to miał być komplement ? a tu zdziwienie - to twój wypiek ? no oczywiście. W sobotę był też pieczony chlebek - tym razem coś fit - ciemny razowy.
 |
RAZOWIEC -BĄDŹ FIT !!!
|
Syn wreszcie wyzdrowiał - więc kłopotów mniej, poszedł do przedszkola :-) No i wreszcie zrobiłam porządek - w kuchni - mąż zrobił mi taki prosty regalik - na te moje duperele do decupażowania - nie myślałam że aż tyle tego mam ;p uzbierało się od czerwca. Porządek też nastał w mojej paszczy :-) wreszcie wyrwałam ząb mądrości - bałam się co nie miara - strach miał wielkie oczy - było ciężko mi się przemóc (ostatnie rwanie godzinę mordęgi) no ale przy wsparciu kilku ludzi -pozdr. dla Iwonki - udało się dentysta zaliczony, aż się nie mogłam nadziwić, że w 25 minut sobie z nim poradził, jak powiedział był spory twardziel, ale on ma sposoby na takich, trochę się namocował nim, jakby w zapasy się bawił - Panie GROTKOWSKI jest pan wielki dentysta do rwania zębów i będę cię do końca życia chwalić, bo nawet raz nie zabolało porządnie. Przez ten czas było tez sporo decupażownia. Część z nich już znalazły nowy dom. Na początek przedstawiam chusteczniki i świeczniki - na zamówienie - miały być nie typowe i chyba takie wyszły, choć Małgosia dodatkowo wybrała w czerwieniach inny, więc ten przedstawiany komplet czerwono-złoty poszukuje domu. Ktoś chętny żeby się nim zaopiekować :-)
 |
Na bogato - czerwono - złoto !!
|
 |
| NIEBIESKO mi !!! |
 |
| GEOMETRYCZNIE :-) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz