Blondynką jestem od urodzenia - ale wydawało mi się że zawsze rozsądną, zdarzało się zaszaleć w młodości. Ale to co odwaliłam w nocy w poniedziałek - robi ze mnie blondynkę do kwadratu. Zafascynowana ostatnio papierową wikliną - postanowiłam że zrobię takie cudo - najłatwiejsze na początek, ale za to efektowne. Co prawda do Walentynek daleko, ale co tam wybór padł na serduszko. Zachciało mi się wiklinowych serduszek.Zrobiłam jedno - przez które o mały włos bym się przekręciła. Mądra popsikałam farbą w spray w łazience i jeszcze się nawąchałam tej farby. Powiem tylko że było na tyle źle że wylądowałam w szpitalu, no ale na moje szczęście to były tylko 4 minuty. Ale wystarczyło że nad ranem nie wiedziałam co ja robię w szpitalu pod kroplówkami. Przeżyłam, psikać będę na 100% na powietrzu, oj głupia to już taka nie będę, ale żeby coś choć napisali w instrukcji tej farby. No nic ani słowa, po prostu fundują niespodziankę !!! dla blondynek ;p A poniżej prezentuję już efekt mojej poniedziałkowej nocnej pracy - całkiem fajny ! Ale stacji art. hospital - nie życzę nikomu - to był odjazd na 100 fajerek !!!
 |
| wiklinowe serduszku wśród aniołków ;p na parapecie |
 |
| decupażowe deseczki do kuchni dla mojej imienniczki |
Co słychać w mojej krainie decupażu - dziś prezentuję - deseczki do
kuchni - dla Pani Honoraty -klientki z targów kolekcjonera - dawno nie spotkałam mojej imienniczki - mam
nadzieję że spełnią jej oczekiwania - bo są według życzenia z lawendą ! W zapowiedzi wieszadełka .... czy kluczniki - jak kto woli :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz